Posts Tagged ‘dowcip’

Nawet nie spostrzegłem kiedy, odwracałem bieg Darwina. Powiedziałem: Do cholery! Do cholery, moja wina… Zbliża się moja piąta rocznica, odkąd obrałem właściwy wektor. Po co chlać? Nie znam odpowiedzi, ale wiem, że można szybko stracić głowę i żyć dalej, nawet nie wiedząc, że chodzi się bez łba z dupą na szyi… Głupie uczucie, jak zobaczy [...]


Słowotok miałem znów.  Ech, znów… Zdarza mi się często, o czym pisałem już w notce: “Słownik poprawnej reniferszczyzny…;-)“. To bardzo zabawne, ale i męczące… Kiedy nie można z tego powodu zasnąć do białego rana, przestaje byś śmiesznie, choć śmiesznie się zaczyna. Słowo za słowem, obraz za obrazem i kocioł taki, że mózg paruje. Dosłownie. Codziennie [...]


Czasem riposta, bywa prosta…


Z uwagi na gęstą atmosferę, która wytworzyła się na moim blogu, wrzucam specyfik na rozluźnienie… Jeżeli macie dość polityki, to u mnie jej nie znajdziecie, ha, ha, ha, bo nawet jeżeli wpadnie przez przypadek, to zostanie szybko wydalona. Przygotowałem odpowiednią pastę stomatologiczną, po użyciu której, sraczka polityczna jest gwarantowana, a żadne słowo, związane z warcholstwem, [...]


Dzisiejszej nocy miałem słowotok… Dopadł mnie znienacka, co zdarza mi się (niestety) dość często i nie pozwala zmrużyć oka do białego rana. Zaczęło się od rozważań nad wyczerpaniem reniferów, corocznym gonieniem po całym globie, aby rozwieźć miliony prezentów i na tę okoliczność nawiedził mnie kretyński dowcip: Przychodzi renifer do Świętego Mikołaja… – Miki? – Tak [...]



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.